Niepełnosprawny rajdowiec na bezdrożach Dakaru

Niemal 10 tysięcy kilometrów po terenach pustynnych i bezdrożach Ameryki Południowej. 13 wykańczających etapów w Argentynie i Boliwii. Walka z niełatwą nawierzchnią, zawodnym sprzętem i przeciwnościami losu. Drugiego dnia stycznia ruszyła 37. edycja legendarnego Rajdu Dakar. I choć do historycznego przebiegu rajdu między Paryżem a stolicą Senegalu nawiązuje wyłącznie nazwa, to trudność pozostaje na niezmienionym, najwyższym z możliwych poziomów. Wydaje się, że w takim środowisku nie ma miejsca dla niepełnosprawnych. A jednak można, co udowadnia Andorczyk Albert Llovera.

Rywalizacja o tej porze roku to dla 49-latka nic nowego, w ten sposób zaczynał swoją przygodę ze sportem jako narciarz alpejski. W 1984 roku, w wieku zaledwie 17 lat, reprezentował swoją ojczyznę podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Sarajewie. Do tego samego miasta powrócił rok później, na zawody Pucharu Europy, które na zawsze odmieniły jego życie. Odniósł wypadek, w wyniku którego wylądował na wózku inwalidzkim. Diagnoza lekarzy: paraplegia (porażenie poprzeczne) kończyn dolnych, czyli paraliż od pasa w dół na skutek uszkodzenia rdzenia kręgowego. Llovera stosunkowo szybko się pozbierał i znalazł nową pasję – rajdy samochodowe.

Albert Llovera niepełnosprawny rajdowiec

Albert Llovera (źródło: elnou.cat)

Okazało się, że za kierownicą samochodu rajdowego radzi sobie równie dobrze jak na nartach zjazdowych. Krok po kroku osiągał kolejne sukcesy, coraz wyżej ustawiając sobie poprzeczkę. Wreszcie w 2011 roku zadebiutował w najtrudniejszym rajdzie świata – w stawce utrzymał się przez 6 dni. Trzy lata później poprawił swój rezultat o 5 kolejnych etapów, ale to wciąż było dla niego zbyt mało. Zgodnie z przysłowiem okazało się, że do trzech razy sztuka i przed rokiem na mecie w Buenos Aires mógł wreszcie unieść ręce w geście triumfu.

albert llovera dakar 2015

Albert Llovera na starcie historycznej dla niego ubiegłorocznej edycji Rajdu Dakar (źródło: albertllovera.com)

Cel został zrealizowany, więc Andorczyk postawił przed sobą nowe wyzwanie – w tym roku rywalizuje w kategorii ciężarówek, z każdym OS-em radząc sobie coraz lepiej. Po siódmym etapie zajmuje 37. lokatę. Jedzie specjalnie dostosowanym do jego niepełnosprawności modelem Tatry Jamal, do której dostać się pomagają mu koledzy z załogi. Jeśli samochód nie zawiedzie, Llovera wytrzyma psychiczne i fizyczne trudy rajdu oraz o ile dopisze mu odrobina szczęścia, wówczas 16. stycznia na mecie w Rosario ponownie będzie mógł świętować. Bez względu na zajęte miejsce w klasyfikacji generalnej.

Pozdrawiamy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. Zaznaczone pola są obowiązkowe *

*