Białe szaleństwo? Tak, ale z umiarem

Zima za pasem, wielu z nas najchętniej zaszyłoby się więc w ciepłym legowisku niczym niedźwiedzie i obudziło dopiero na wiosnę. Jest jednak całkiem liczna grupa osób, która wręcz nie mogła się doczekać obecnej pory roku. To oczywiście amatorzy białego szaleństwa, którzy wraz z uruchomieniem tras i wyciągów narciarskich ruszyli w górskie okolice, by korzystać z uroków zimy. Niestety, nie dla wszystkich skończy się to w pożądany sposób, a stoki zbiorą swoje żniwo w postaci licznych urazów. Jakie są największe zagrożenia dla narciarzy i snowboardzistów, korzystających z uroków zimy?

narciarz kask

Najbardziej podatną na kontuzję częścią ciała w przypadku amatorów białego szaleństwa są kolana. Zwłaszcza wówczas, gdy wybieramy się na trudniejsze trasy lub też kiedy szusujemy z dużą prędkością narażone są one na znaczne przeciążenia. Ponadto uślizg narty może spowodować nienaturalne wygięcie stawu, wskutek czego uszkodzeniu mogą ulec odpowiedzialne za stabilność nogi w kolanie więzadła. Również podczas upadku struktura ta nie jest w żaden szczególny sposób chroniona, co w połączeniu ze znaczną prędkością w najlepszym przypadku kończy się silnym stłuczeniem. Do najczęściej spotykanych i najpoważniejszych w skutkach należą urazy więzadeł krzyżowych przednich, których leczenie, ze wsparciem specjalnych stabilizatorów kolana, może potrwać miesiącami.

2014-04-25 MDH-021 IMG_3924

Jednak zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia narciarzy i snowboardzistów nie kończy się na stawie kolanowym. Równie, a nawet bardziej problematycznymi mogą być kontuzje kręgosłupa i urazy głowy. Przy dużych prędkościach nie jest trudno stracić panowanie nad nartami, a wtedy bardzo łatwo o tragedię. Głowę możemy w pewnym stopniu ochronić, zakładając specjalny kask narciarski, natomiast kręgosłup nie podlega dodatkowemu zabezpieczeniu. Bezmyślne szusowanie, bez kasku może więc skończyć się kalectwem, a nawet śmiercią (choć jak pokazuje przypadek Michaela Schumachera, nawet takie środki zapobiegawcze bywają niewystarczające). Dlatego owszem, warto korzystać z białego szaleństwa, ale nie tracąc przy tym zdrowego rozsądku.

Pozdrawiamy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. Zaznaczone pola są obowiązkowe *

*