„Trenujcie rugby!” ? druga część rozmowy z Mirosławem Żórawskim

– Rugby budzi zainteresowanie wśród wielu narodów na całym świecie, natomiast w Polsce, mimo ciągłego rozwoju, nadal jest to sport raczej niezbyt popularny, któremu daleko pod tym względem do piłki nożnej czy siatkówki, a przecież jest przy tym nie mniej widowiskowy. Jakie działania powinny zostać podjęte żeby rugby cieszyło się większym zainteresowaniem mediów, kibiców, sponsorów, a także poszukujących swej drogi młodych ludzi?

– Rugby musi wyjść z cienia i wkroczyć na duże stadiony (to już się dzieje), tym samym wzrośnie zainteresowanie sponsorów, czego efektem powinny być transmisje telewizyjne i wzrost popularności. Równoległym działaniem powinno być szersze wprowadzenie rugby do szkół, a także do programu szkolenia fizycznego uczelni i wojska. Ta widowiskowa i nie skorumpowana dyscyplina w pełni zasługuje na pomoc i większe zainteresowanie. Może stanowić wsparcie i wskazać drogę życia dla niepewnych i zbłąkanych młodych ludzi.

– Wśród części młodzieży większą popularnością niż same rozgrywki cieszą się zamieszczane w internecie filmiki motywujących się w szatni czy śpiewających hymn narodowy reprezentantów Polski, którym przeciwstawia się „zmanierowanych” piłkarzy. Z czego Pańskim zdaniem wynika tak wielkie zaangażowanie, również emocjonalne, polskich rugbistów? Czy jest to cecha charakterystyczna wśród ludzi uprawiających tę dyscyplinę?

– W rugby zawsze obowiązywały i nadal obowiązują ZASADY, którymi ludzie uprawiający rugby powinni się kierować, zarówno na boisku, jak i w życiu prywatnym. Na boisko wychodzi się po to żeby wygrać, a do tego trzeba się mocno zaangażować fizycznie i emocjonalnie. Gra w reprezentacji Polski traktowana jest jako najwyższy zaszczyt, więc taka postawa zawodników jest dla mnie rzeczą normalną. Naprawdę gramy dla orzełka, a nie dla worka pieniędzy.

– Czy fakt, że w przyszłym roku po raz pierwszy rugby w odmianie siedmioosobowej zagości na Igrzyskach Olimpijskich może przyczynić się do promocji tego sportu w naszym kraju, jak i w innych, dotychczas mniej zainteresowanych nim państwach?

– Oczywiście. To kolejny element rozwoju i wzrostu popularności rugby. Wprowadzenie rugby 7 do programu IO wymusi tez finansowe wsparcie ze strony Państwa. Liczymy na powstanie w Polsce ośrodków szkolenia olimpijskiego w rugby.

Master Pharm Budowlani SA Łódź

Zawodnicy Budowlanych w akcji

– Wspomnieliśmy o odmianie siedmioosobowej, wyjaśnijmy więc pokrótce naszym czytelnikom różnice między tą wersją, a tzw. rugby union, czyli rugby piętnastoosobowym, z którym ma Pan do czynienia na co dzień w drużynie Budowlanych.

– W Polsce zdecydowanie bardziej liczy się klasyczne rugby. Budowlani grają zarówno w rugby 15-osobowe, jak i w olimpijskie rugby 7. Jak same liczby wskazują gramy po 7 lub 15 zawodników, jednak na całym boisku w obydwu odmianach. Główną różnicą jest czas gry: 2×7 min i 2×40 min, co ma oczywiście wpływ na rodzaj i tempo akcji oraz ilość akcji biegowych. Powoli jednak zaciera się różnica techniczno – taktyczna i po prostu jest to ciągła walka i kontaktowa gra w rugby: po 7 lub 15 zawodników.

– Rugby bywa czasem mylone z futbolem amerykańskim, choć w rzeczywistości obie gry mocno się od siebie różnią. Gdyby miał Pan wskazać młodemu amatorowi owalnej piłki trzy cechy przemawiające na korzyść rugby, na co zwróciłby Pan uwagę?

– Na szczęście mylenie nas z footbolem amerykańskim jest coraz rzadsze. Gra w rugby ma charakter ciągły, biegowy i zdecydowanie bardziej wszechstronny, szczególnie dla młodych zawodników. Zawodnicy walczą bezpośrednio i sprawdzają się z przeciwnikiem w walce bez krycia się pod kaskiem i „zbroją” ochraniaczy. Rugby to sport naturalny, a american football to częściowo sztuczny wymysł, który jednak w ostatnich latach mocno rozwija się w Polsce.

– Czy miał Pan okazję oglądać zmagania rugbistów na wózkach inwalidzkich? Co sądzi Pan o tej odmianie Pańskiego sportu?

– Mieliśmy okazje do spotkań, oglądania zawodów (ostatnio na CHKS – Chojeński Klub Sportowy Łódź – przyp. red.), a nawet wspólnych treningów z rugbistami na wózkach (podczas zgrupowania w Spale). Podobnie jak u nas, spotkaliśmy się z ogromnym zaangażowaniem zawodników w trening i mecz, czym wzbudzili u nas duży podziw. Kibicujemy i jesteśmy z nimi: rugby na wózkach – TAK!

– Dziękujemy i życzymy Panu, całej drużynie, wszystkim kibicom oraz samym sobie, abyśmy na zakończenie bieżącego sezonu mogli wspólnie świętować zdobycie tytułu Mistrza Polski!

———-

Mirosław Żórawski

Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

Mirosław Żórawski (ur. 14.05.1964) – były zawodnik, sędzia i trener rugby, przez większą część kariery związany z Budowlanymi Łódź, w których obecnie piastuje stanowisko dyrektora sportowego; wielki talent, 5-krotny reprezentant kraju, który jednak z powodu kontuzji zmuszony był przedwcześnie zakończyć karierę zawodniczą, poświęcając się pracy szkoleniowca; trenował m.in. reprezentację Polski juniorów; już w pierwszym roku pracy szkoleniowej z Budowlanymi zdobył podwójną koronę (2009), by w kolejnym sezonie obronić tytuł mistrzowski, w następnych dwóch sezonach drużyna pod jego wodzą sięgała po wicemistrzostwo oraz krajowy puchar, a w 2013 r. stanęła na najniższym stopniu podium; jak czytamy na stronie fanów łódzkiego klubu:

zna rugby w Polsce jak mało kto; wymagający, z twardą ręką, jednak nie da się go nie lubić; zawsze wkładający całe serce w to co kocha najbardziej, czyli rugby; przed meczem skoncentrowany, poważnie podchodzący do swoich obowiązków, po meczu rozluźniony, uśmiechnięty i skory do udzielania wywiadów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. Zaznaczone pola są obowiązkowe *

*