Wózek inwalidzki – koniec świata czy nowy początek?

Wyobraź sobie zwyczajny dzień – jedziesz samochodem, siedzisz na ławce ze znajomymi, spacerujesz. Nagle zdarza się wypadek. Tracisz czucie w nogach. Przyjeżdża pogotowie. Budzisz się w szpitalu. Słyszysz diagnozę lekarza: paraliż kończyn dolnych, prawdopodobnie do końca życia będziesz poruszać się na wózku inwalidzkim. Jesteś w szoku, nie dowierzasz, przechodzisz chwilowe załamanie. Ale musisz postawić sobie pytanie: co dalej?

Czy staniesz się skazanym na wózek, pełnym zgorzkniałości i rozgoryczenia, czy też usłyszany „wyrok” wykorzystasz do celów „resocjalizacji” – poprawy swojego życia i wyciśnięcia z niego maksimum?

Naturalnym wyborem wydaje się być pierwsza opcja: „W końcu zawsze byłem aktywny, samowystarczalny, lubiłem sport, a teraz to wszystko prysło niczym bańka mydlana. Teraz już nic nie będzie takie jak dawniej. Cóż mi pozostało? Przyspawany do wózka inwalidzkiego już nigdy nie podbiegnę do autobusu, nie kopnę piłki, nie sięgnę towaru z najwyższej sklepowej półki. Zawsze będę potrzebował pomocy innych ludzi”.

Ale jeśli przyjrzymy się tym, którzy wybrali inaczej – to okaże się, że często to oni stają się pomocą dla pełnosprawnych. Wózka inwalidzkiego nie rozpatrują w kategorii straty, lecz początku czegoś nowego. Jedni zaczynają aktywną walkę o lepsze życie, inni rozpoczynają treningi koszykówki na wózkach, jeszcze inni odnajdują w sobie ukryte dotychczas talenty. W efekcie często pełniej czerpią z życia niż dotychczas, a jednocześnie dają świadectwo tym, którzy mogą chodzić o własnych siłach, że warto żyć, niezależnie od sytuacji jaka nas dotyka.

Pozdrawiamy

 

wózki inwalidzkie

Aluminiowy wózek inwalidzki Active Sport jest idealny dla aktywnych niepełnosprawnych

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. Zaznaczone pola są obowiązkowe *

*