Arm wrestling – sport dla twardzieli czy ryzykantów?

Arm wrestling w Polsce nie kojarzy się specjalnie ze sportem, a raczej z barową rozrywką dla miłośników siłowni bądź też dobrą zabawą w gronie znajomych. Tymczasem przedstawiciele tej widowiskowej konkurencji prowadzą starania w celu wpisania jej nawet na listę dyscyplin olimpijskich. Niewielu zdaje sobie sprawę, że w sporcie tym rywalizują również osoby z różnymi niepełnosprawnościami, i to nie tylko między sobą, lecz także z pełnosprawnymi zawodnikami. I wcale nie stoją na straconej pozycji. Arm wrestling mocno obciąża jednak ręce sportowców, które narażone są na różnego rodzaju uszkodzenia.

Nie tak dawno polskie media obiegła historia Radosława Kwietniewskiego, który w lutym po raz kolejny został Mistrzem Polski wśród osób niepełnosprawnych siłujących się na rękę w kategorii do 75 kg. Historia, co by nie mówić, bardzo poruszająca, ale i motywująca. Droga do sukcesów była i w dalszym ciągu jest niezwykle trudna i wyboista, ale ciężka praca w połączeniu z nieodłącznym życiowym optymizmem pozwoliły przezwyciężyć niedogodności losu i oszukać przeznaczenie.

Problemy 27-letniego dziś pana Radosława zaczęły się w 2002 roku, kiedy jako nastolatek przeżył poważny wypadek samochodowy, skutkujący 4-miesięczną śpiączką, a następnie 1,5-rocznym pobytem w szpitalu. Lekarze twierdzili, że już nigdy nie będzie chodził ani mówił, a wręcz dawali mu ledwie 6% szans na przeżycie. Tymczasem zawodnik, który po wyleczeniu przypominał nastoletnie niemowlę, udowodnił im, jak bardzo się mylili. Znalazł swoją drogę życiową, pasję, której poświęcił się bez reszty. Mistrz Polski marzy już o udziale w czempionacie globu, który odbędzie się jesienią w Malezji.

armwrestlingPan Radosław, podobnie jak inni zawodnicy arm wrestlingu, mocno naraża struktury swoich kończyn górnych, zarówno podczas treningu jak i na samych zawodach. Największe ryzyko uszkodzenia dotyczy stawów w ręce, a więc barku, łokcia oraz nadgarstka. Częstymi przypadłościami, pojawiającymi się na skutek nieodpowiedniego przeprowadzania treningu są opisywane już na naszym blogu zespół cieśni nadgarstka oraz łokieć tenisisty lub golfisty. W tym wypadku zwykle wystarcza odpowiednia rehabilitacja w połączeniu z wykorzystaniem odpowiedniego stabilizatora.

Jednak prawdziwym zagrożeniem są same zawody, gdy w ferworze walki jeden fałszywy ruch może zakończyć się poważną kontuzją. Podczas siłowania naprężone są wszystkie struktury ręki, do tego dochodzi napór ze strony przeciwnika, co sprawia, że nie jest trudno o odniesienie kontuzji. Do najczęściej spotykanych należą nadciągnięcia, zapalenia, naderwania oraz całkowite zerwania ścięgien i przyczepów mięśni, jak również skręcenia oraz zwichnięcia stawów. Niektóre techniki mogą również skutkować spiralnym zapaleniem kości. W przypadku lżejszych urazów również wystarczy odpowiednia rehabilitacja i zastosowanie stabilizatora nadgarstka lub stawu łokciowego, zaś bardziej skomplikowane kontuzje każdorazowo wymagają interwencji chirurgicznej.

Ryzyko urazu wpisane jest w praktycznie każdą aktywność fizyczną, dlatego odpowiadając na postawione w tytule pytanie, bardziej adekwatne wydaje się określenie arm wrestlingu jako sportu dla prawdziwych siłaczy. Aczkolwiek należy również pamiętać, że siła to nie wszystko, a pozbawiona odpowiedniej techniki nie wystarczy do odniesienia sukcesu na skalę krajową czy wręcz międzynarodową.

Pozdrawiamy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. Zaznaczone pola są obowiązkowe *

*